»
Class&Club
Class&Club

Blog - refleksje, kontrowersje, opinie

 
rok
miesiąc
sortuj »
szukaj »

Blog

Blog Class&Club, czyli nasz subiektywny punkt widzenia - wyznania, obserwacje i refleksje na tematy lifestylowe i kulturalne.

Korzyść przywilejów

Blog
23.03.2010
W jednej z najlepszych scen filmu W chmurach para bohaterów – wiecznych biznesowych tułaczy, których role odtwarzają George Clooney i Vera Farmiga - licytuje się na podróżne przywileje. Na zmianę wyciągają z portfeli karty uprzywilejowanych gości sieci hotelowych, specjalnych klientów wypożyczalni samochodów czy zbieraczy lotniczych mil. Ta mała licytacja ma wybitnie erotyczny charakter – to rodzaj flirtu, taniec godowy, demonstrowanie pawiego ogona, który składa się nie z piór, lecz z plastikowych kart… W scenie tej jesteśmy świadkami ustalania pozycji w potencjalnym związku. Co najciekawsze, odbywa się to nie w oparciu o stan posiadania, ale wyłącznie pod kątem przywilejów. Posiadanie złotej karty linii lotniczych czy sieci hoteli nie świadczy przecież w żaden sposób o majątku, a tylko pośrednio o statusie społecznym. Jest dowodem na to, że jej posiadacz korzysta z usług danej firmy, a - patrząc szerzej – na to, że należy do globalnej społeczności biznesowych podróżników.  Tylko tyle i aż tyle.

Edwin Bendyk, dziennikarz Polityki i przenikliwy obserwator współczesności relacjonuje swojej ostatniej książce Miłość, wojna, rewolucja poglądy Jeremy’ego Rifkina, który twierdzi, że w naszym hiperkonsumpcyjnym społeczeństwie kategoria posiadanie ustępuje kategorii dostępu. Innymi słowy, sam fakt posiadania dóbr nie wystarczy nam już do osiągnięcia satysfakcji - tę zagwarantować może wyłącznie elitarne prawo do korzystania z rzeczy i usług, do których dostęp jest ograniczony. To proste spostrzeżenie tłumaczy bardzo wiele: nie tylko opisaną powyżej filmową scenę, ale także paradoksalne na pierwszy rzut oka zjawisko długich kolejek przed wejściem do klubów, gdzie selekcja jest najbardziej surowa, zapisywanie dzieci do szkół zanim się urodziły czy długotrwałe starania o przystąpienie do ekskluzywnych country clubów w Stanach.  

Najbardziej fascynujące jest jednak to, że tak naprawdę prekursorem trendów, które obserwujemy w społeczeństwie hiperkonsumpcyjnym, były społeczeństwa realnego socjalizmu. To przecież w czasach PRL i ZSRR wszyscy mieli „po równo”, więc o pozycji tak naprawdę decydowały przywileje – dostęp do sklepu za firankami, lepszej stołówki, ośrodka wczasowego… Odtwarzamy dzisiaj ten schemat, a podstawowa różnica – ta, że kiedyś ludzie rywalizujący o względy byli jednakowo biedni , a dzisiaj są jednakowo bogaci (ci biorący udział w hiperkonsumpcji, ma się rozumieć)  - okazuje się mniej istotna, niż można było sądzić…  

Przecież to wszystko – pieniądze, przywileje, pozycje - to jedynie pewnego rodzaju gra, konwencja, społeczny konstrukt. Pamiętajcie o tym, kiedy będziecie czekać na decyzję selekcjonera przy wejściu do klubu lub starali się załatwić swojej pociesze miejsce w amerykańskim przedszkolu.